Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jura. Pokaż wszystkie posty

8 maja 2008

Wyżyna Krakowsko-Częstochowska (Olsztyn)

Kolejna budowla na Szlaku Orlich Gniazd to zamek w Olsztynie.

Olsztyn 03

Jego mury wznoszą się ponad skalnym wzgórzem zwanym Słonecznymi Skałami, pośród wapiennych ostańców. Nazwa pochodzi od niemieckiego wyrazu Holstein, który oznacza skałę z jaskiniami. Drewniany gród stał tutaj już przypuszczalnie w XI w. Po pożarze, na jego miejscu stanęła drewniano-murowana warownia (XII w.). Z inicjatywy Kazimierza Wielkiego została ona znacznie rozbudowana, stając się największym zamkiem obronnym w okolicy. Osobiście doglądał on prowadzonych tu robót, o czym świadczy jego wizyta na zamku w 1368r. Już wcześniej także olsztyński zamek kilkakrotnie gościł króla w swoich murach. Wówczas warownia składała się z trzech części oddzielonych murami: zamku górnego, dolnego i podzamcza.

Olsztyn 01

Zamek górny stanowiły gotycki dom i dwie trzypiętrowe "wieże mieszkalne" oraz dwa dziedzińce. Widocznym z daleka elementem zamku górnego była wysoka na 35 m wieża.

Olsztyn 01.05.2007r. 059

Olsztyn 01.05.2007r. 062








Pełniła ona funkcję obserwacyjną, a także prawdopodobnie stanowiła miejsce schronienia dla mieszkańców podczas oblężenia. Natomiast jej dolna część służyła jako loch głodowy. Swoje życie zakończył tutaj w 1358r. wojewoda poznański Maćko Borkowic. Zmał po czterdziestu dniach w strasznych męczarniach. Podobno by zaspokoić głód, spożywał własne ciało.Ta straszna kara spotkała go za przywództwo konfederacji przeciw król
owi.

Zamek dolny z częścią gospodarczą położony był na wschód od zamku górnego. Otaczał go dwu - metrowy mur. Dalej, na południe wznosiła się wieża obserwacyjna o czworobocznym kształcie i zaskakująco, jak na ówczesne polskie budownictwo grubych murach (4 - 4,6 m). Prawdopodobnie łączył ją z zamkiem górnym tunel o dług. 150 m. Teren między nią, a zamkiem górnym zajmowało podzamcze. Całości dopełniał gruby mur wraz z malowniczymi skałkami. Tak w ygląda to, co pozostało po zamku i jego okolicach.

Olsztyn 01.05.2007r. 076







Po śmierci
Kazimierza Wielkiego (1370 r.) król Ludwik Węgierski oddał Olsztyn wraz z przyległymi ziemiami w ręce Władysława, księcia opolskiego. Następnie zamek wielokrotnie zmieniał właścicieli, którzy kontynuowali jego rozbudowę, aż do 1656r., gdy został zdobyty przez Szwedów. Warownia została zniszczona i ograbiona. Odtąd zaczął popadać w ruinę, do czego przyczyniło się stopniowe rozbieranie jego murów, z których kamień wykorzystywano do budowy innych obiektów, m.in.kościoła (1726r.). Wzrost zainteresowania Olsztynem nastąpił w latach 60-tych XX w. za sprawą organizowanych w ruinach zamku Miedzynarodowych Pokazów Sztucznych Ogni i Laserów. By je obejrzeć przybywało tutaj nawet i 200 tys. osób.

Olsztyn 02

W roku 2002 przeprowadzono na zamku prace konserwatorskie, w celu zabezpieczenia jego zachodniego skrzydła. Można w miarę bezpiecznie pospacerować między pozostałościami po tej twierdzy niegdyś nie do zdobycia. Zachęcam do wdrapania się na wieżę sołtysią(czworoboczną), skąd roztacza się piękny widok na okolicę, zwłaszcza przy dobrych warunkach pogodowych.

Olsztyn 01.05.2007r. 078

Punkt widokowy został oddany w użytkowanie turystom w 2003r. Przypuszcza się, że wzgórze zamkowe kryje w sobie całą sieć runeli, do których niestety nie ma wejścia.

Z zamkiem Olsztyn wiąże się kilka legend. Jedna z nich opowiada o duchu zmarłego w nim Maćka Borkowica, o którym wcześniej była tu mowa. Podobno w ciemne, chmurne noce błąka się on po terenie zamku, pokutując za swoje czyny, które ściągnęły na niego tak okrutną karę. Oprócz tych, dotyczących polityki, miał też na swoim sumieniu podobno potajemne spotkania z królową. Kto wie, może gdyby nie one, król byłby dla niego łaskawszy.

Następna legenda dotyczy czasów, gdy zamek był już ruiną. Nieopodal pasał krowy ubogi chłopak. Kiedyś jego złośliwy kolega wrzucił mu czapkę do zamkowego lochu. Gdy ten wszedł tam, by ją odzyskać, ujrzał groźnego psa, pilnującego podziemnych skarbów. Jednak nie zrobił chłopcu krzywdy, a pozwolił wynieść czapkę pełną cennych kosztowności. Gdy jego koledzy to ujrzeli, pozazdrościli mu. Jeden z nich także wszedł do lochu, po wrzuconą tam wcześniej czapkę, ale już z niego nie wyszedł. Jego duch podobno do dziś krąży po zamkowym wzgórzu.

Wzgórze na którym stoją ruiny zamku otacza kompleks leśny "Sokole Góry".

Na jego terenie spotykamy wiele jaskiń, które upodobały sobie nietoperze. Najciekawszą z nich jest Jaskinia Maurycego o dług. 140 m. Z zamkowego wzgórza rozciąga się wspaniały widok, w którym dominuje zieleń "łamana" bielą skał.

Olsztyn 01.05.2007r. 079

Olsztyn 01.05.2007r. 071








Poprzez każdą z zamieszczonych tutaj relacji z miejsc, które dane mi było odwiedzić, chcę zwrócić Waszą uwagę na to, co warte zobaczenia. Czasem przechodzimy obojętnie obok "historii", bo jej nie znamy. Wtedy takie ruiny zamku to tylko trochę starych kamieni, czy fragment rozsypującego się muru, a ileż one kryją w sobie tajemnic ...

Dwa zdjęcia: zamek nocą i pokaz sztucznych ogni nad zamkiem pochodzą ze strony Zamki Polskie, natomiast mapa ze strony Przewodnika po Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej i Wieluńskiej.

21 kwietnia 2008

Wyżyna Krakowsko-Częstochowska (Mirów)

Jura to oprócz wielu ciekawych miejsc, w których historia pozostawiła dla nas trwałe ślady, także wspaniały teren dla wspinaczki skałkowej, jazdy konnej, czy też turystyki rowerowej.

Wracając do charakterystycznych elementów jurajskiego krajobrazu, jakimi są malownicze ruiny Orlich Gniazd, pozwolę sobie skreślić kilka słów na temat następnego.Mirów 01.05.2007r. 082

Rycerski zamek w Mirowie. Pierwsza informacja o nim pochodzi z 1405r., gdy burgrabią zamku mirowskiego był Sasin. Istniała hipoteza, że zamek został wzniesiony w poł. XIV w. w miejscu drewniano-ziemnego grodu. Jednak wyniki badań archeologicznych wskazują, że taki gród nie istniał. Natomiast wały ziemne i sucha fosa pochodzą z XV i XVI w. Okazało się, że elementy murów pochodzą z wcześniejszej kamiennej budowli, jaką była przypuszczalnie strażnica obronna o nazwie Mirownik. Przemawia za tym bliskie sąsiedztwo zamku w Bobolicach. Przez wieki zamek przechodził z rak do rąk. Był sprzedawany, zdobywany siłą. Jego kolejni włodarze w różny sposób obchodzili się ze swoją własnością. W 1489r. zamek nabył słynny ród Myszkowskich herbu Jastrzębiec. W tym czasie zamek został znacznie rozbudowany. Zyskał m.in. wieżę mieszkalną o pięciu kondygnacjach i wewnętrzny dziedziniec. Mimo tych zmian biskup krakowski Piotr Myszkowski nie był zadowolony ze swej rezydencji rodowej i przeniósł się do Książa Wlk. Podczas potopu szwedzkiego zamek został zniszczony. Częściowo odbudowany, nie zyskał niestety dobrego gospodarza i w 1787r. został opuszczony. Już w 1683r., gdy Jan III Sobieski podążając pod Wiedeń chciał się tutaj zatrzymać, nie mógł zamieszkać w zamku, a jedynie w namiocie rozstawionym pod nim, gdyż nie nadawał się on do zamieszkania. Od tego czasu budowla stopniowo niszczała. Mieszkańcy wsi, kamień po kamieniu rozbierali mury mirowskiego zamku, przeznaczając je na budowę domów i drogi. Jego konstrukcja została poważnie uszkodzona w 1937r. Wtedy to rozpadła się południowo-zachodnia ściana wieży mieszkalnej.

W latach 60-tych XX w. obiekt został odgruzowany i zabezpieczony. W tym czasie znalazł się potencjalny kupiec, lecz transakcja sprzedaży zamku nie doszła do skutku, a szkoda.

Teraz chyba czas na legendę o tym niesamowitym miejscu.

Dawno temu dwaj bracia bliźniacy zamieszkiwali na zamkach: jeden w Mirowie, drugi w Bobolicach. Oba były połączone podziemnym przejściem. W tym to miejscu gromadzili oni zdobyte w rozlicznych wyprawach skarby. Strzegła ich czerwonooka, straszna czarownica wraz ze złym i podstępnym duchem, pod postacią psa. Z jednej z wypraw jeden z braci powrócił z branką, piękną dziewczyną o niespotykanej urodzie. Gdy zorientował się iż jego brat zakochał się w jego "zdobyczy", zamknął dziewczynę w lochu. Jej strażniczką została wspomniana wcześniej czarownica. Jednak w czasie, gdy odlatywała ona na sabat, zakochany młodzieniec zakradał się do swej ukochanej. Niestety, zdradziło ich warczenie drugiego strażnika. Przybyły na ten sygnał jego brat, w szale zazdrości zabił swego bliźniaka. Trawiony wyrzutami sumienia, próbował zagłuszyć je wódką. Podczas jednej z libacji zginął rażony piorunem. Piękna dziewczyna pozostała w lochu, gdzie przebywa podobno do dziś, nadal strzeżona przez lojalną czarownicę. O jej skuteczności świadczy fakt, że żadnemu śmiałkowi jak dotąd nie udało się wyzwolić kobiety, przez którą zginęło dwóch braci.

W czasach swej świetności warownia składała się z zamku górnego, dolnego i podzamcza. Zamek górny stał na szczycie trudno dostępnej skały, u której podnóża usytuowany był zamek dolny. Dziś pozostały po nich tylko malownicze ruiny.

Mirów 01.05.2007r. 084

Patrząc na to co pozostało po zamku górnym, można przy odrobinie wyobraźni "zobaczyć" jego kształt z przeszłości. Zgadzam się z tym, że swym obecnym kształtem przypomina on nieco okręt, co dobrze widać z dalszej perspektywy.

Mirów 01.05.2007r. 092

Zawsze, gdy wybieram się na pierwsze spotkanie z zamkiem staram się o nim czegoś dowiedzieć, zapoznać się z jego historią, planem architektonicznym i widokiem, oglądając zdjęcia. Jednak muszę stwierdzić, że prawie zawsze, gdy jestem już na miejscu rzeczywistość przerasta wyobrażenia. Tak było również w przypadku zamku w Mirowie. Jak prawie wszystkie Orle Gniazda stoi on na pozbawionym drzew wzgórzu, co niewątpliwie ma wpływ na to, jakie robi wrażenie na spoglądających nań z dołu. W miarę zbliżania się jego kształt staje się bardziej wyraźny. Teraz już można dotknąć historii. Mirów 01.05.2007r. 098Mirów 01.05.2007r. 097


Mury zamku bardzo naturalnie wtapiają się w piękno jurajskiej przyrody. Skały Mirowskie otoczone rozpościerającą się wkoło zielenią są dobrze widoczne. Mirów 01.05.2007r. 100Mirów 01.05.2007r. 099

Znajdujemy tutaj sporo gatunków kwiatów, przyciągających wzrok kolorowych krzewów, jak i skupiska jałowców.

Mirów 01.05.2007r. 090

Mirów 01.05.2007r. 091

Mnie udało się także wypatrzeć wspinającego się na skałkę człowieka.

Jak już wspominałam, nie lubię tłoku w takich miejscach. To bardzo przeszkadza mi w przeniesieniu się w klimat epoki, z której pochodzi odwiedzane przeze mnie miejsce. Tym bardziej, że tak zwani turyści nie zawsze potrafią zachować się odpowiednio. Nie dość, że sami nic nie wynoszą z takiej wycieczki to jeszcze przeszkadzają innym.

Mirów 01.05.2007r. 083

Mirów jest kolejnym punktem na mapie moich magicznych miejsc, które sprawiają, że mogę za sprawą wyobraźni i jakiejś magii właśnie, przenieść się o kilka wieków w przeszłość.



Mapa pochodzi ze strony Przewodnika po Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej i Wieluńskiej.

18 kwietnia 2008

Jura Krakowsko-Częstochowska (Ogrodzieniec)

Dziś zapraszam do odwiedzenia pięknej krainy, w której jest wiele miejsc o ciekawej historii i pięknym krajobrazie. Są one znane nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Wystarczy wspomnieć o Ojcowskim Parku Narodowym, czy zamku w Pieskowej Skale. Są tam też i mniej znane, a również godne zobaczenia okolice. Mówię tutaj o Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, zwanej też Jurą Krakowsko-Częstochowską, która rozciąga się na pograniczu Śląska i Małopolski. Ta druga nazwa pochodzi od podobieństwa występujących tu skał do Jury Szwabskiej i Frankońskiej, które dały nazwę całemu okresowi geologicznemu. To jeden z najpiękniejszych zakątków naszego kraju. Białe skały, porośnięte bukowymi lasami wzgórza, na których dumnie prezentują się ruiny Orlich Gniazd, jaskinie, wąwozy... Orle Gniazda to cały szereg zamków i strażnic, powstałych w okresie rozbicia dzielnicowego Polski. Za zadanie miały one obronę granic państwa i zapewnienie bezpieczeństwa podróżnym. Do dziś pozostały ich większe lub mniejsze, ale bardzo malownicze fragmenty. Zobaczmy niektóre z nich (tutaj znajdziesz ich mapę)

000_0058

Chyba wszyscy kojarzymy Ogrodzieniec, a właściwie Podzamcze, gdzie kręcono ujęcia do "Zemsty" Fredry, w reżyserii A. Wajdy. To największy i najbardziej urokliwy zamek Jury. Ten gotycki zamek rycerski stoi na Górze Zamkowej (515,5 m n.p.m.), toteż już z daleka jest dobrze widoczny. Jednak im bardziej zbliżamy się do niego tym większe robi na nas wrażenie.

Pochodzi z XIVw. Wtedy należał do rycerskiego rodu Włodków Sulimczyków zwanych Ogrodzienieckimi. Jego nazwa sugeruje, że był ogrodzony, otoczony murem obronnym. W swej historii wielokrotnie zmieniał właścicieli, którzy mieli wpływ na zmiany w jego wyglądzie. Gdy trafił w ręce rodziny Bonerów, uległ całkowitej przebudowie. W latach 1532-47 z warowni przeistoczył się w piękną renesansową rezydencję, zwaną wówczas "małym Wawelem"(XVIw.). W 1655r. za sprawą Szwedów został poważnie zniszczony i od tej pory nie powrócił już nigdy do stanu swej świetności. W XIXw. za przyzwoleniem kolejnych właścicieli jego mury były stopniowo rozbierane. Gdy opiekę na zamkiem przejęło państwo, został poddany konserwacji i od 1973r. udostępniony do zwiedzania.


Jego wielkość robi wrażenie, zwłaszcza gdy znajdziemy się na terenie przedzamcza.


Z tego miejsca mamy już prawie na wyciągnięcie ręki wejście na dziedziniec zamku górnego, otoczony murami, które kiedyś zdobiły krużganki. Stoją tutaj dyby, stanowiące atrakcję dla zwiedzających. Mimo zniszczeń można jeszcze zobaczyć wiele ciekawych miejsc, gdyż wszystkie skrzydła zamku są udostępnione zwiedzającym. Mogą oni obejrzeć ciekawe muzeum, salę tortur, karczmę rycerską i oczywiście jak na takie miejsce przystało pokazy walk rycerskich. Odbywają się tutaj corocznie różnego rodzaju imprezy, m.in. zawody łucznicze, biesiady regionalne, festyny średniowieczne, turnieje rycerskie, koncerty muzyki elektronicznej i inne. Każda z nich ma grono stałych uczestników. W ubiegłych latach można było wybrać się na "Wieczór z duchami", czyli nocne zwiedzanie zamku. Z pewnością jego uczestnicy opuszczali to mroczne, zwłaszcza nocą miejsce z niesamowitymi wrażeniami, które trudno zapomnieć.

Ruiny otacza 400 metrowej długości mur. W kilku miejscach wkomponowane weń są wapienne skałki. Pomiędzy nimi wije się ścieżka, zachęcając do spaceru.

Podobno każdy zamek ma swoją legendę, więc i ten ją ma, a nawet nie jedną lecz kilka. Ja przytoczę najbardziej znaną z nich. Mówi ona o okrutnym i bogatym kasztelanie Stanisławie Warszyckim, którego podobno w jasne, księżycowe noce można spotkać tutaj pod postacią czarnego psa. Strzeże on ukrytego w podziemiach skarbu, który miał być posagiem jego córki, Barbary. Podobno był to człowiek porywczy i brutalny, który znęcał się nawet nad swymi żonami. Jedną chłostał publicznie na dziedzińcu, a drugą żywcem zamurował. Jednak mimo swego charakteru, historia pamięta go dosyć łaskawie, gdyż był jednym z obrońców Częstochowy podczas "potopu szwedzkiego". Dzięki niemu Jasna Góra zyskała 12 dział i stado bydła. Do dziś zachowała się jego korespondencja z przeorem A.Kordeckim. Istnieje przypuszczenie, że to on był pierwowzorem Kmicica.

Co roku na zamku odbywają się różnego rodzaju imprezy, wśród których szczególnym zainteresowaniem cieszą się te, nawiązujące do wczesnego średniowiecza. Podczas nich można zapoznać się z popularnymi wówczas zawodami, obserwując pracę biegłych w swoim fachu rzemieślników, ale można też spróbować swoich umiejętności w kuciu żelaza, szyciu skórzanych butów, lepieniu garnków, rzeźbieniu, czy
też biciu monet. Zazwyczaj można spotkać tutaj warsztaty: złotniczy, brązowniczy, kowalski, skórniczy, tkacki i zielarski. Mnie zainteresowała praca przy wykonywaniu zbroi. Na stoiskach można kupić piękną, ręcznie wytwarzaną biżuterię, materiały o ciekawej fakturze, elementy ówczesnych strojów, czy też łuki i strzały.

000_0031 Dla spragnionych jest świeżo parzona herbatka z różnego rodzaju ziół, a dla głodnych średniowieczna strawa.

Kto odważny może postrzelać z łuku do tarczy, co wydaje się bardzo proste, jednak takim nie jest.

Największą atrakcją, na którą wszyscy czekają, są bitwy drużyn Wikingów i Słowian. Oprócz bitwy głównej, o zamek, odbywają się też pokazy walk o tytuł najlepszego wojownika. Podczas zmagań, słychać tylko szczęk oręża, a gdy w rękach walczących miejsce mieczy zajmują topory, obserwatorom tych scen trudno ukryć strach i napięcie. Muszę dodać, że walczący parami przeciwnicy są przywiązani do siebie liną, więc raczej nie może być mowy o unikaniu walki. Naprawdę można czasem odnieść wrażenie, że te zmagania toczone są na śmierć i życie.

Niemniej ciekawe są też starosłowiańskie obrzędy, m.in. postrzyżyny.

Był to rytuał, podczas którego przyjmowanemu do grona wojów młodzieńcowi symbolicznie obcinano włosy. Ważną rolę odgrywał w nim mistrz ceremonii. To on prosił bogów o przychylność i opiekę, składając ofiarę z wina, które wlewał w płomienie palącego się ogniska. Następnie kandydat składał przysięgę, w której obiecywał posłuszeństwo i ciągłe trwanie w gotowości do walki. Z rąk wodza otrzymywał miecz. Obrzędowi towarzyszyły śpiewy i okrzyki zebranych wokół ogniska wojów. Odtwarzane podczas imprez plenerowych na ogrodzienieckim zamku sceny są bardzo sugestywne, dzięki czemu zebrani odnoszą wrażenie, że przenieśli się w czasie o dobrych kilka wieków. Podczas takiego spotkania z historią każdy znajdzie dla siebie coś interesującego.

000_0057

Wokoło panuje odpowiedni do okazji klimat, który tworzą członkowie bractw rycerskich, przechadzający się w historycznych strojach, odpowiednia oprawa muzyczna, nastrój najpierw walki, a potem zabawy jak to ongiś bywało.

000_0047

Mnie zainteresowały obozy Wikingów i Słowian, na teren których mogłam wejść, by przyjrzeć się codzienności obozowego życia. Takie imprezy trwają zazwyczaj do późnych godzin, gdyż kończą je uczty, zabawy i hulanki przy palących się ogniskach i blasku księżyca. Opuszczając to miejsce, chyba każdy obiecuje sobie, że za rok znów zjawi się tutaj, by poczuć się jak średniowieczny łucznik, dzielny woj, czy też choćby tylko uczestnik plebejskiej zabawy. Opisałam tutaj zaledwie część atrakcji jakie czekają na Was w największym zamku na szlaku Orlich Gniazd. Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam do odwiedzenia tego tak malowniczego miejsca. Może warto przyjechać tutaj na przykład w maju i przekonać się, na ile mój opis jest rzetelny?

Ja tam byłam, a co widziałam to Wam opisałam...

Kto ciekaw, więcej informacji na temat zamku, jego historii i terminów odbywających się w okolicy imprez, znajdzie tutaj.

Zdjęcie z walki rycerzy pochodzi ze strony Bractwa Wojowników Kruki, natomiast mapa ze strony Przewodnika po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i Wieluńskiej.